61-823 Poznań, ul. Piekary 17, piętro 8, tel. +48 (61) 858 24 40 http://www.thc.org.pl, e-mail: towarzystwo@thc.org.pl
Bank: 57 1090 1447 0000 0001 0702 1746 (BZ WBK S.A.) Bank: 14 1020 4027 0000 1402 0308 1866 (PKO BP S.A.)

Statuetka Złotego Hipolita specjalnym darem naszego Towarzystwa dla papieża Polaka Jana Pawła II.

Czytaj








Praca organiczna w XXI wieku

O pracy organicznej w dzisiejszej szkole...

18.04.2014

Musimy pamiętać, że w dziewiętnastym wieku, gdy powstawała idea „pracy organicznej” Polski nie było, ale byli Polacy żyjący wprawdzie pod zaborami, jednak mający świadomość swojej tożsamości narodowej. Encyklopedycznie „praca organiczna” zawierała postulat unowocześniania przemysłu, rolnictwa i handlu, propagowała rozwój cywilizacyjny. Postulowała konieczność oświecania   i uświadamia całego społeczeństwa oraz unaoczniania mu zdobyczy ówczesnej cywilizacji. Była to praca mająca za cel zachowanie tożsamości narodowej, ale bez powstań. Opierała się na wspieraniu rozwoju kultury i oświaty, dbaniu o rozwój świadomości narodowej oraz podniesieniu poziomu gospodarczego. Uważano wtedy, że wszystkie działania jednostki powinny być podporządkowane dobru ogółu. (Na zdjęciu: autor )

To właśnie modernizacja gospodarki, działalność edukacyjna, organizacja pomocy społecznej oraz uczenie umiejętności wspólnego działania stały się głównymi nurtami pracy organicznej. Była to akcja legalna i niepolityczna, ale o wyraźnych motywacjach patriotycznych.

Z pracą organiczną w Wielkopolsce związane są m.in. nazwiska Chłapowskiego, Marcinkowskiego i Cegielskiego. Każdy z nich reprezentował nieco odmienny nurt pracy organicznej. Generał Dezydery Chłapowski był oficerem napoleońskim i uczestnikiem powstania listopadowego, a stał się pionierem nowoczesnej gospodarki rolnej. Swój majątek miał w Turwi, gdzie wprowadzał nowe metody uprawy, ale także organizował praktyki rolnicze dla młodych ziemian w celu upowszechnienia wiedzy rolniczej.

Lekarz Karol Marcinkowski był także powstańcem i emigrantem politycznym związanym z obozem księcia Czartoryskiego. To on doprowadził do wybudowania w Poznaniu gmachu Bazaru, w którym mieściły się polskie sklepy i odbywały się różne imprezy polskie integrujące polskie środowiska i wspierające gospodarczą aktywność Polaków. Z jego inicjatywy powstało w 1841 roku Towarzystwo Naukowej Pomocy, udzielające stypendiów polskim studentom i młodym naukowcom.

Najmłodszym z nich był dr Hipolit Cegielski nauczyciel w Gimnazjum Marii Magdaleny, wyrzucony z pracy za działalność patriotyczną. Wtedy założył w 1846 roku najpierw sklep, a później warsztat naprawy maszyn rolniczych, z którego wyrosła w późniejszych latach fabryka maszyn rolniczych, która okazała się lepsza niż fabryki pruskie.

Każdy z nich w ramach współczesnej nauczycielskiej pracy organicznej powinien być pokazywany uczniom jako wzór, tym bardziej, że to co robili, robili w trudnych warunkach geopolitycznych. Dzisiaj te warunki są o wiele łatwiejsze, więc tym bardziej jest to możliwe, aby krzewić idee, które im przyświecały, a które nadal są bardzo ważne.

Zwłaszcza Hipolit Cegielski zdawał sobie sprawę  od czego zależy ówczesny byt narodu, dlatego twierdził: „Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród”.

Natomiast na walnym zebraniu Towarzystwa Pomocy Naukowej 18 lutego 1865 roku powiedział:  „Chcemy wspólnemi siłami wychowywać młodzież wzorową i jakoby modelową na pożytek kraju, a chcemy ją mieć wzorową w moralności, w cnotach publicznych i prywatnych, w naukach i umiejętnościach, w urzędach i zawodach prywatnych, w rolnictwie zarówno jak w przemyśle, chcemy więc z niej mieć obywateli prawych, światłych, pracowitych i krajowi pod każdym względem pożytecznych”.

Biorąc pod uwagę powyższe słowa Hipolita Cegielskiego można stwierdzić, że praca organiczna we współczesnej szkole powinna wzorować się na tych słowach, które są w pełni aktualne. To dzisiejsi nauczyciele muszą podkreślać, co to znaczy mieć własną ziemię, nowoczesny przemysł i umiejętność przedsiębiorczego handlowania.

Żyjemy wprawdzie w Unii Europejskiej i niebawem po 2016 roku cudzoziemcy będą mogli kupować polską ziemię, ale róbmy wszystko, aby w pierwszej kolejności mógł to zrobić polski rolnik. Tylko wtedy, gdyby ta ziemia miała leżeć odłogiem, niech ją wykupi cudzoziemiec, ale jednocześnie należy sprawdzać, co on z tą ziemią zrobi. Kształćmy zatem w polskich szkołach szacunek do naszej ziemi, a tym samym szacunek dla ciężkiej pracy polskiego rolnika, ale również dla tych, którzy gospodarują na zwykłych ogrodach działkowych.

W dobie globalizacji, w której istnieją silne powiązania gospodarczo-finansowe między państwami i międzynarodowymi korporacjami należy jednak dbać o to, aby rozwijać własne przedsiębiorstwa poprzez nowoczesne technologie, aby nie było tak, że polscy inżynierowie nie mogą zrobić kariery we własnym kraju tylko poza jej granicami. Aby nie było tak, że nie potrafimy handlować gotowymi produktami tylko sprzedajemy np. półprodukty. Róbmy wszystko, aby to co jest niezbędne dla normalnego funkcjonowania państwa i społeczeństwa nie było zależne od innych.

Od nowa zacznijmy uczyć patriotyzmu. Niech nauczyciel nie ma dylematu, czy pójść w trakcie lekcji ze swoimi uczniami na uroczystości patriotyczne, czy też zrealizować kolejny temat, bo z niego jest rozliczany. Nie może być tak, że uroczystości w dniu 3 maja, 15 sierpnia, 17 września, 11 listopada i jeszcze w wiele innych dni, zwłaszcza wolnych dni od pracy, odbywają się bez nauczycieli i ich uczniów. Z drugiej zaś strony nie może być również tak, że zmusza się do brania udziału w takich uroczystościach. Tu musi zadziałać świadomość roli nauczyciela.

To nauczyciele muszą przeprowadzać rozmowy na temat rangi takich uroczystości, ale też na temat właściwego zachowania, a nawet ubioru. Uczniowie powinni jednak znać miejsca pamięci narodowej, nawet kosztem jakieś wiedzy merytorycznej, bo tę mogą uzupełnić z dobrego podręcznika, czy innych źródeł.

Odnowienie w pracy wychowawczo-dydaktycznej cech patriotycznych, to danie młodzieży umiejętności szukania tych wartości, które pozwolą jasno określić polską rację stanu, której nie można interpretować dowolnie. Młody człowiek niezależnie od swej orientacji politycznej, czy jakiejkolwiek innej musi znać elementy wchodzące w zakres pojęcia polska racja stanu. Wiedzieć kiedy ona jest, a kiedy jej nie ma.

Praca organiczna to uczynienie wszystkiego, aby pamięć nasza nie trwała tylko kilka dni, a zwłaszcza zapamiętywać należy to, co mówią politycy, którzy po dwóch dniach zmieniają swoje stwierdzenia w zależności od tego, co bardziej jest wygodne. Należy zatem wyeliminować z życia publicznego kłamstwa, mówić o tym co jest ważne. Sprawdzać kto kim jest, co tak naprawdę reprezentuje sobą. Aby uczniowie wiedzieli, co jest dla takiego polityka ważniejsze – interesy prywatne, partyjne, czy społeczne.

Praca organiczna to odwaga przyznania się do popełnionego błędu, to odwaga do przeproszenia ucznia, jeżeli nauczyciel zrobił mu krzywdę. To odwaga, aby powiedzieć, że nie wolno zamiatać pod dywan tego, co złe, że każdą sprawę należy wyjaśnić do końca. Bo tylko wtedy będziemy wiarygodni i będzie nam się dobrze żyło. Uczyć, ale tak naprawdę bez zakłamania i oszukiwania.

Praca organiczna to praca etyczna, bez oszukiwania, gdzie ocena będzie obiektywna, gdzie nauczyciel zrobił wszystko, co było możliwe, aby pomóc uczniowi. Dlatego praca dodatkowa nauczyciela nie zawsze musi być pracą za pieniądze, bo nie wszystko można przeliczać na pieniądze, które oczywiście są ważne.

Aby nie było tak, że jedni muszą otrzymywać pieniądze, a drudzy na to nie zasługują. Aby nie było tak, że nauczyciel uczący uczniów za dodatkowe godziny im poświęcone żąda od uczniów wynagrodzenia. Przecież dla nauczyciela, który poświęcił wiele godzin dodatkowej pracy powinno być satysfakcją to, że jego uczniowie zdają egzaminy i wiedzą, że gdyby nie ten czas, to wyniki byłyby negatywne.

Praca organiczna musi iść w takim kierunku, aby przekonać uczniów do tego, aby chciało się im chcieć zdobywać wiedzę. Jan Paweł II powiedział do młodzieży „...Wymagajcie od siebie nawet wtedy, gdy inni od was nie wymagają...”. Przypominajmy te słowa naszym uczniom każdego dnia, bo niebawem może się okazać, że będziemy w Europie tylko tanią siłą roboczą. Dlatego poprzez pracę organiczną tępić należy bylejakość i obojętność.

To my nauczyciele pokazujmy swoim uczniom, że ciągle się dokształcamy poprzez studia podyplomowe, kursy i szkolenia, ponieważ jest to opłacalne.

Z drugiej zaś strony gdzie jest powiedziane, że wszyscy młodzi ludzie muszą mieć średnie wykształcenie maturalne, czy wyższe. Gdzie jest powiedziane, że każdy może być nauczycielem, lekarzem, urzędnikiem czy księdzem. Niech nimi będą najlepsi. Może wielki czas zlikwidować rankingi, a przywrócić jakość kształcenia człowieka myślącego o określonej ogładzie. Człowieka, który będzie potrafił napisać piękny list do ukochanej, pismo do urzędu, będzie potrafił zaadresować kopertę, napisać wypracowanie czy esej. Który będzie znał historię swojej rodziny i będzie z niej dumny. Który nie będzie ściągał na sprawdzianach tylko zdobywał wiedzę uczciwie. Który będzie potrafił prawidłowo wykorzystać informacje jakie dają mu współczesne media, współczesna technologia.

Ale jednoczesnie nauczyciele muszą przekonywać młodych ludzi, ze Internet nie zawsze musi zastępować książkę, że książka zawsze będzie bardziej wiarygodna niż informacje zawarte w sieci. To pokazywanie uczniom ile złego mogą zrobić współczesne media, które nastawione są tak naprawdę tylko na zysk Młodzi ludzie z natury swej są bardzo podatni na manipulacje i dlatego muszą bardzo uważać na to, co inni mówią lub każą robić, obiecując przy tym niesamowite korzyści. W konsekwencji może dochodzić nawet do tragedii.

Praca organiczna to mrówcza praca z tymi najsłabszymi uczniami u których nauczyciel powinien wykrzesać tę iskierkę nadziei, że jednak warto trochę popracować, bo efekty są już widoczne – wpoić wiarę, ze jak się bardzo czegoś chce, to można to osiagnąć. Z drugiej strony, to poszukiwanie współczesnych Marcinkowskich, Chłapowskich, Cegielskich, Raczyńskich czy Wawrzyniaków.

Praca organiczna to uświadomienie polskim uczniom, ale też ich rodzicom i całemu otoczeniu szkoły, że sam dokument potwierdzający nasze formalne wykształcenie to już za mało. Liczy się konkretna wiedza i umiejętności oraz gotowość do stałego podnoszenia swoich kwalifikacji. Dlatego wszędzie tam, gdzie to tylko jest możliwe pozwalajmu uczniom na wykonywanie samodzielnie zadań, a nie zastępujmy to instytucjami zwłaszcza wtedy, gdy uczniowie mają za to zapłacić. Rodzi to bowiem niezdrowe sytuacje i podejrzenia o brak uczciwości i jasności finansowania.

Praca organiczna to nauczenie młodego pokolenia myślenia filozoficznego, a nie działania schematami, to uczenie stawiania pytań, kojarzenia przyczyn i skutków określonych wydarzeń historycznych, to wreszcie uczenie obowiązujących norm prawnych z ich umiejętnym interpretowaniem i wpajanie szacunku dla dobrego prawa.

Szkoła musi stwarzać takie sytuacje, promować takie idee, by młody człowiek wiedział od kogo brać przykład, bo widoczny jest dzisiaj brak autorytetów dla młodego pokolenia Polaków.

Szkoła musi zacząć wychowywać, zacząć wpajać wartości, które tak naprawdę są w życiu ważne. Czasami ma się wrażenie, że Państwo jako instytucja nie chce mieć wpływu na wychowanie. Były kuratoria oświaty i wychowania, a dzisiaj? Pozostawmy to bez odpowiedzi i dlatego w wielu sytuacjach wychowawczych mamy jak mamy. Czas to zmienić.

Jeżeli czegoś nie zapamiętałem, to zawsze mogę to sprawdzić, ale jak nie będę wiedział co tak naprawdę jest ważne w kontaktach z drugim człowiekiem, to ciągle będę robił te same błędy. Szkoła musi pokazywać autorytety, ale nie te, które akurat pasują do bieżącej polityki, tylko te osoby, które z polityką nic nie miały do czynienia.

Wiele szkół ma za patronów wspaniałych ludzi, a nie zawsze potrafimy wychowawczo to wykorzystać. Stwórzmy zatem programy edukacyjne, czy inne, dzięki którym szkoły będą się chwaliły swoimi patronami innym szkołom.

Stwórzmy takie systemy edukacyjne, które w sposób twórczy mobilizować będą do nauki, bo to będzie się opłacało. Niech nie będzie tak, że stypendium za wyniki w nauce otrzymuje tylko jeden uczeń ze szkoły, bo dla innych już nie ma pieniędzy. Bierzmy przykład z Cegielskiego, który aby móc się uczyć pracował udzielając korepetycji.

Ale z drugiej strony uczmy tak, aby nasi uczniowie nie musieli korzystać z korepetycji. Uczmy tak, aby uczeń dokładnie zrozumiał na lekcji to, co jest wstanie zrozumieć podczas korepetycji. Nauczmy umiejętności poszukiwania pracy, a nie tylko biernego oczekiwania na tę pracę.

Dlatego praca organiczna musi być ciągłą walką o tych, którzy daj pracę, a nie ich niszczenie i to bez żadnej odpowiedzialności za błędy, jakie w tej materii popełniają urzędnicy. To jednocześnie musi być walka o ochronę własności i pieniędzy klienta.

Praca organiczna to ciągłe przypominanie o naszych korzeniach. Nigdy nie można zapomnieć skąd się wywodzimy, niezależnie od tego, gdzie dzisiaj jesteśmy. Te wartości musimy wynosić z domu rodzinnego, a następnie muszą być kształtowane począwszy od przedszkole, a skończywszy na szkole wyższej.

Wielkie pole do popisu w tym zakresie mogą mieć media i to nie tylko publiczne. Widzimy to już w niektórych serialach telewizyjnych.

Mając na myśli pracę organiczną nie może być pracą, która zaczyna się o 6.59 a kończy o 15.01, a tak niestety jest. To młodego ucznia należy przyzwyczaić do punktualności, do zasad kultury bycia i to przez duże K. Tylko, kto w szkole to ma robić. Jeżeli od nauczyciela wymaga się różnych sprawozdań, które tak naprawdę nikomu nie są potrzebne, z których nic nie wynika.

Praca organiczna dzisiaj to eliminowanie tworzenia sterty dokumentów, które się produkuje nie wiadomo po co i dla kogo. Tylka rzeczywista praca, którą można zauważyć gołym okiem, musi być przykładem dla innych. Zacznijmy wreszcie zauważać i doceniać tych, którzy naprawdę dobrze pracują nie od święta, nie dlatego, że robią awans zawodowy, ale dlatego, że dla nich praca to powołanie, to rodzaj hobby.

Ponadto popatrzmy na naszych przedstawicieli i to na różnych szczeblach: sejmowym, samorządowym i innych. Zamiast uczestniczyć aktywnie w tym, co się dzieje podczas obrad, to widzimy w mediach rozmowy przez komórki, bawienie się laptopami, rozmawianie, a sala zapełnia się wtedy, gdy rozlegają się dzwonki, bo jest głosowanie i maszyna zarejestruje głos, bo wtedy poseł, czy radny otrzyma dietę. Nie może być tak, że ci którzy najwięcej mówią o tej pracy, jej nie realizowali. Młody człowiek bierze przecież przykład od tych, którzy są powołani niejako z urzędu do dawania przykładów. A jeżeli tego nie chcą robić, to niech będą karani w większym zakresie.

Praca organiczna to poszukiwanie prawdziwych przyjaciół, na których będzie można liczyć przede wszystkim w trudnych sytuacjach życiowych. To uświadamianie, że doraźne sukcesy nie mogą być miarą oceny osób i sytuacji. Musi się zacząć liczyć pewna ciągłość i konsekwencja naszej pracy.

Nauczmy się chwalić siebie i innych, nauczmy się doceniać pasję swoją i innych oraz przekonywać do niej. A może przyszedł czas, że najpierw pomagamy swoim, a dopiero później innym. Chyba, że jest możliwość udzielania pomocy jednym i drugim, w tym samym czasie.

My współcześni za dużo usprawiedliwiamy różnymi argumentami złe postępowania, a może już wielki czas przestać usprawiedliwiać, a zacząć wymagać. Pokazujmy świat w różnych aspektach, tych dobrych i tych złych. Pokazujmy go sobą, swoim przykładem to, co w tym świecie jest najlepsze.

Praca organiczna to uświadomienie każdemu, że wyrzucenie papierka na ulicy po zjedzeniu cukierka, że wyrzucenie niedopałka, że jazda bez biletu, że niszczenie jakiegokolwiek mienia jest czymś złym, bo wszyscy za to płacimy.

Praca organiczna musi stać się pracą o polski język i w mowie i w piśmie. Język, który każdego dnia jest kaleczony, ale nie tylko wulgaryzmami, ale też skrótowcami i dlatego  każdy nauczyciel musi wymagać od każdego ucznia pięknej literackiej polszczyzny.

Sprawmy, aby nasi decydenci na różnych szczeblach władzy przestali przeciwstawiać się oddolnej inicjatywie społecznej i tej indywidualnej i tej grupowej. Widać to tak naprawdę w aspekcie społeczeństwa obywatelskiego, do którego zmierzamy, a jednocześnie robimy wszystko, aby jednostki społeczne eliminować, bo przecież to władza i to na każdym szczeblu, ma patent na rację.

Nie może być tak, że społeczeństwo obywatelskie jest potrzebne tylko w dniu wyborów, nie może być tak, że przejawy demokracji, współdecydowania są potrzebne tylko, gdy „my tak chcemy”. W szkołach oficjalnie jesteśmy za zaangażowaniem się samorządów uczniowskich i rodzicielskich w sprawy szkoły, a gdy pojawiają się takie inicjatywy, to nagle zaczyna to rzeszkadzać i próbujemy je eliminować.

Jak pokazuje nasza historia o bezpieczeństwo państwa i całego narodu należy myśleć cały czas. Pokój nie jest nam dany raz na zawsze, a i przyjaciele nie zawsze mówią tym samym głosem. Tak było, jest i zawsze będzie, że inni liczą się tylko z silnymi.

Praca organiczna we współczesnej szkole musi doprowadzić do tego, że w pokojach nauczycielskich polskich szkół toczyć się będą ciągłe rozmowy o problemach uczniowskich i próbach ich eliminowania. To rozmowy na temat stworzenia takiego systemu zadań egzaminacyjnych z których będą wynikały konkretne sytuacje życiowe pozwalające chociażby sprawdzić, czy proponowane przez bank oprocentowanie kredytu nie zawiera dodatkowych opłat, czy zapisy w umowie są zgodne z prawdą, czy pismo rzędowe nie zawiera błędów itd. Wpajajmy uczniom, że zdrowie i życie ludzkie to największa wartość o którą należy dbać każdego dnia.

Praca organiczna to dbanie o to, aby każdy znał słowa hymnu, Roty, Boże coś Polskę, Ody do radości, kojarzył „Pana Tadeusza”, „Trylogię”, „Nad Niemnem”. Znał najważniejsze daty naszej historii, nazwiska ludzi zasłużonych dla bytu państwa i narodu. Miał szacunek dla flagi i godła państwa.

Nie pozwólmy, aby wszystko to, co dobre kończyło się tylko na słowach, na teoretycznym zapewnianiu. Musimy dobro jak najszybciej wprowadzić w życie, bo za chwilę będzie już za późno. Niech praca organiczna XXI wieku oznacza wprowadzanie słownych postanowień w czyny i to nie jutro, ale tu i teraz.

Marek Grzegorz Nowak

__________________________

Marek Grzegorz Nowak jest dyplomowanym nauczycielem w Zespole Szkół Komunikacji im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Po ukończeniu studiów w 1983 roku rozpoczął pracę w Technikum Kolejowym, później studiował na Wydziale Prawa i Administracji UAM. Marek Grzegorz Nowak ukończył studia podyplomowe na Wydziale Nauk Społecznych UAM, na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM; w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie; na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM, na Wydziale Informatyki i Zarządzania Politechniki Poznańskiej, na Wydziale Historycznym UAM, na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu oraz w Centrum Kształcenia Kadr Menedżerskich Agencji Rozwoju Gospodarczego w Poznaniu, uzyskując kwalifikacje zawodowe w zakresie Zarządzania Zasobami Ludzkimi z tytułem: Menedżer Zasobów Ludzkich, W latach 1996 – 2003 pełnił funkcję wicedyrektora w policealnej szkole „Prywatny College Zawodowy w Poznaniu”, a w latach 1993- 1999 był kierownikiem filii Zespołu Szkół Kolejowych w Bydgoszczy z siedzibą w Poznaniu. Marek Grzegorz Nowak jest autorem 6 książek oraz 17 artykułów w czasopismach i 11 w zwartych wydawnictwach



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem