61-823 Poznań, ul. Piekary 17, piętro 8, tel. +48 (61) 858 24 40 http://www.thc.org.pl, e-mail: towarzystwo@thc.org.pl
Bank: 57 1090 1447 0000 0001 0702 1746 (BZ WBK S.A.) Bank: 14 1020 4027 0000 1402 0308 1866 (PKO BP S.A.)

Statuetka Złotego Hipolita specjalnym darem naszego Towarzystwa dla papieża Polaka Jana Pawła II.

Czytaj








Praca organiczna w XXI wieku

Notatki Wielkopolanina na temat pracy organicznej
z dworkowymi pejzażami w tle…

26.02.2014


Wiek XIX był przełomowy dla cywilizacyjnego rozwoju Europy. Wielkie odkrycia naukowe i techniczne położyły podwaliny pod gwałtowny rozwój przemysłu na niespotykaną dotąd skalę. Rozpoczęła się era elektryczności, zapoczątkowany został szalony rozwój motoryzacji, narodziła się zbliżająca kraje i ludzi  łączność radiowa. Powstawały fabryki przemysłu lekkiego, chemicznego, farmaceutycznego. Wokół ośrodków przemysłowych tworzyły się aglomeracje miejskie, co uruchamiało budowę sieci transportu i masowej komunikacji. Rodziły się społeczeństwa kapitalistyczne ze wszystkimi swoimi konsekwencjami społecznymi, tak bardzo różnicującymi losy pojedynczych ludzi i całych grup społecznych.

Dla Polski, pozbawionej niezależnego bytu państwowego, wiek XIX był dla rozwoju cywilizacyjnego stuleciem niestety w dużym stopniu straconym. Przez długi okres życia kolejnych pięciu generacji ziemie polskie pozbawione zostały możliwości włączania się w dynamiczne procesy tworzenia nowego ładu gospodarczego. Konsekwencje tego stanu rzeczy były niezwykle brzemienne dla późniejszego rozwoju kraju i odczuwane przez wiele lat, aż po czasy współczesne. Polska, która przez kilka wieków od średniowiecza począwszy była pełnoprawnym uczestnikiem pulsującego życia kontynentu, szybko znalazła się poza kręgiem rozwiniętych i liczących się krajów Europy.

Niezależnie jednak od wszystkich ograniczeń, nowy ład gospodarczo-społeczny dotarł, mimo iż znacznie później, także na ziemie polskie, choć w różnym stopniu i w różnej formie. Ogarnął on wszystkie ziemie pod zaborami. Nastała era polskiego pozytywizmu, wyróżniającego  się nurtu przemian społeczno-ekonomicznych, zachodzących tutaj jednak mniej dynamicznie niż w zachodniej Europie. Ziemie polskie w owym czasie charakteryzowały się dużym zróżnicowaniem pod względem  zaawansowania cywilizacyjnego, regionalnych uwarunkowań kulturowych i co ważne dla perspektyw rozwojowych - odmiennym dla każdego zaboru prawodawstwem.

Ugruntowanie się etosu pracy organicznej wraz z nastaniem ruchu pozytywistycznego  kojarzy się  przede wszystkim z Wielkopolską. Tutaj walka z zaborcą przebiegała na wielu płaszczyznach – od tajnego nauczania języka polskiego, poprzez rozwijanie nowych inicjatyw społecznych, do podtrzymywania tradycji polskości i pieczołowitego chronienia dóbr narodowej kultury. Dla przyszłości narodu działania te  były równie cennym wkładem niepodległościowym, co gotowość do podjęcia czynu zbrojnego.
   
W zakresie szeroko rozumianej odnowy emancypacyjnej poszczególnych stanów Polska skazana była niemal wyłącznie na obywatelskie inicjatywy samoorganizowania się bez możliwości liczenia na patronat państwa, które przecież w ówczesnych warunkach bynajmniej nie było rzecznikiem aspiracji obywatelskich.

Praktyczne oznaki ożywienia gospodarczego można było odnotować na ziemiach polskich dopiero po upadku powstania styczniowego. Tworzenie się infrastruktury nowego ładu przemysłowego i wzrost znaczenia społeczności miejskich było współbieżne z pojawieniem się nowych nurtów w kulturze i życiu publicznym. W literaturze polskiej wykształcił się ważny i rozpoznawalny kierunek związany w dużej mierze ze środowiskami inteligencji warszawskiej, którego czołowymi przedstawicielami byli: Aleksander Świętochowski, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Eliza Orzeszkowa i Maria Konopnicka.
                                                                                                                          
W zaborze pruskim (od roku 1815 Wielkie Księstwo Poznańskie), rygorystyczna administracja niemiecka nastała stosunkowo wcześnie. Prowadziła szeroko zakrojoną działalność antypolską w ramach wojny kulturowej, której celem było ostateczne wynarodowienie polskiego społeczeństwa. Służyło temu niemieckie prawodawstwo (rugi pruskie) oraz systematyczne usuwanie języka polskiego ze szkół, urzędów i sądów, co ostatecznie nastąpiło około roku 1870.

Oczywiście, polityka zaborców natrafiała na bierny opór ze strony ludności polskiej we wszystkich trzech zaborach. Ale tylko w Wielkopolsce walka z germanizacją była zadaniem pierwszoplanowym, które było dodatkowo wzmocnione przemożną troską o utrzymanie ziemi w polskich rękach. Ważną rolę w podejmowaniu zbiorowego wysiłku na rzecz rozwoju rolnictwa odegrała poprawa stosunków społecznych na wsi. Inicjatywami „pracy od podstaw” po raz pierwszy objęto także chłopów (Polskie Towarzystwo Rolnicze, Spółdzielczy Bank Ludowy, Kasyno w Gostyniu założone przez Gustawa Potworowskiego). Warstwą ludności, która doznawała szczególnych uciążliwości uzależnienia od zaborcy było ziemiaństwo. Nawiasem mówiąc, w Wielkim Księstwie Poznańskim, podobnie zresztą jak w innych zaborach, chłopi nie odczuwali bezpośredniego zagrożenia wynikającego z jarzma zaborów, ponieważ na co dzień mieli zawsze do czynienia z władzą polskiego dziedzica.

W tamtych latach posiadanie ziemi było niezwykle ważnym świadectwem statusu społecznego. Groźba konfiskaty majątku była tak dolegliwa, że zdawała się nawet rozgrzeszać drobnych posiadaczy ziemskich z nieuczestniczenia w demonstrowaniu jawnego nieposłuszeństwa wobec zaborcy. Utrzymanie ziemi było ważnym i powszechnie respektowanym wyznacznikiem postawy patriotycznej ziemian, którzy w znacznej części mieli w Wielkopolsce przekonania postępowe. Ci posiadacze ziemscy, którzy zostali pozbawieni ziemi wskutek działalności patriotycznej, bądź utracili ją w wyniku nieumiejętnego gospodarowania, szybko byli degradowani w hierarchii społecznej.

Walkę o utrzymanie ziemi w polskich rękach prowadzono także w innych zaborach. Znamiennym, choć być może bardzo szczególnym w swej wymowie, przykładem determinacji w staraniach o utrzymanie ziemi była sprzedaż przez rodzinę Tarnowskich z Dzikowa (tarnobrzeskie) sławnego portretu konnego Rembrandta Lisowczyk (zwanego też Polskim jeźdźcem) amerykańskiemu magnatowi przemysłowemu H.C. Frickowi. Dzieło stało się później ozdobą stworzonego przez niego niewielkiego, ale wysmakowanego muzeum sztuki „The Frick Collection” w Nowym Jorku. Sprzedaż tego arcydzieła, uznana przez polską opinię publiczną za kontrowersyjną, pozwoliła rodzinie Tarnowskich utrzymać w posiadaniu majątek rodowy.

Na terenach zaboru pruskiego, w Wielkim Księstwie Poznańskim, niemieckojęzyczna szkoła średnia była niezmiernie dotkliwym ograniczeniem dla wszystkich tych, którzy zamierzali uczynić edukację punktem startowym dla przyszłego zawodowego życia. Zdobycie wyższego wykształcenia w tym zaborze  było możliwe jedynie za granicą. Pod tym względem sytuacja w Galicji była znacznie korzystniejsza. W ramach galicyjskiej autonomii dobrze rozwijała się polska oświata i kultura, korzystając ze swobód, o jakich mieszkańcy zaboru pruskiego nie mogli nawet marzyć. Działały tam dwa uniwersytety, w Krakowie i Lwowie, a w roku 1871 powołana została w Krakowie Akademia Umiejętności skupiająca wybitne osobistości ze świata nauki i kultury. W Galicji na czoło wysunęła się walka z ubóstwem miejscowej ludności. Rolnictwo było zacofane, ponieważ ani ziemianie ani zaborcy nie byli tam zainteresowani jego modernizacją, co w konsekwencji wywołało fale masowej  emigracji, która dla wielu ludzi była ucieczką przed przysłowiową „nędzą galicyjską”.

Dotkliwym ograniczeniem dla polskiej inteligencji żyjącej na ziemiach pod zaborami było wykluczenie z większości stanowisk administracyjnych, sądowych i edukacyjnych. Było to ważkim impulsem do aktywnego przeciwstawiania się takiej polityce przez podejmowanie inicjatyw samokształceniowych i społecznikowskich. Słusznie rozumiano bowiem, że jedynie wykształcone i dobrze zorganizowane społeczeństwo może stworzyć skuteczną przeciwwagę dla niecnych intencji zaborców. Dotyczyło to zwłaszcza obywateli młodszych generacji, którzy spontanicznie garnęli się do powstających w owych latach organizacji społecznikowskich, kas samopomocowych czy kółek rolniczych. W ten sposób mogła ujawniać się pragmatyczna mentalność Wielkopolan, którzy sąsiadując od pokoleń z dobrze zorganizowanym społeczeństwem niemieckim, mogli od niego przejąć niektóre nawyki porządkujące życie codzienne.

Różne formy samoorganizowania się łatwiej pozwalały zapomnieć o doskwierających realiach narzuconej rzeczywistości. Wielkopolscy organicznicy posiedli umiejętność  rozwijania lokalnych instytucji gospodarczych bez prowokowania konfliktów z zaborcą. Sprzyjało to wykształceniu się warstwy drobnej burżuazji, która z czasem zaczęła nadawać ton życiu gospodarczemu w zaborze pruskim. W tworzeniu zdrowego wsparcia finansowego dla rozwijania dalszej działalności niepodległościowej piękną kartę zapisał ks. Piotr Wawrzyniak – skromny prałat z Mogilna. Publicysta i działacz społeczny Władysław Berkan (1859-1941) w wierszu poświęconym wspomnieniu ks. Wawrzyniaka pisał:

 „O polska kraino,                                           
Gdyby ci rodacy                                           
Co za ciebie giną,                                           
Wzięli się do pracy                                         

I po garstce ziemi
Ojczystej zabrali
Jużby dłońmi swemi
Polskę usypali”.

  ***

Charakterystycznymi elementami architektury wiejskiej tej części Polski były posiadłości dworskie. Właściciele dworów mieli na ogół rodowody szlacheckie, a same zabudowania wraz z parkowo-krajobrazowym otoczeniem weszły na trwale do kultury polskiej. Opiewane w różnych utworach literackich stały się rozpoznawalnym znakiem, „że to Polska właśnie”. Skromne, ale cieszące oko harmonią, często drewniane, choć także murowane z charakterystycznymi frontowymi kolumnami i przyległymi gospodarczymi obejściami, stały się dwory znacznikami polskości zarówno w znaczeniu etnicznym, jak i geograficznym. Były ważnymi ostojami podtrzymywania tradycji patriotycznych, ośrodkami życia wiejskiego i wychowania kolejnych generacji Polaków.

Dwory polskie często nawiązywały do architektury chłopskich chałup, podkreślając nierozerwalne więzi człowieka z ziemią i w jakiś sposób nobilitując kulturę chłopską. Siedziby ziemiańskie wznoszone były niekiedy w stylu pałacowym odpowiadającym „gustom francuskim”. Swoiste mitologizowanie dworów i wartości, które one uosabiały, było rozpoznawalne w oryginalnym zwyczaju o zabarwieniu emocjonalnym, aby wybitnym i zasłużonym twórcom narodowej kultury ofiarować od narodu niewielkie posiadłości ziemskie. W ten sposób uhonorowano Marię Konopnicką (dworek w Żarnowcu), Henryka Sienkiewicza (majątek w Oblęgorku), Leona Wyczółkowskiego (Gościeradz), a także Naczelnika Państwa, Marszałka Józefa Piłsudskiego ofiarując mu dworek w Sulejówku.

Trwałymi składnikami etosu pracy organicznej rozwijanej na ziemiach polskich pod zaborami były nie tylko działania na rzecz pomnażania dostatku materialnego, ale także podtrzymywanie dążeń narodowościowych. Wyrażały się one w różnorodnych formach działalności na rzecz rozwoju oświaty i upowszechniania pomników narodowej kultury, które prowadziły środowiska inteligencji miejskiej oraz kręgi światłego ziemiaństwa. Atmosfera umacniająca poczucie polskości oraz kumulowanie wartości mogących ochronić Polaków przed wynarodowieniem już w pierwszych latach XIX wieku zaczęła formować życie i postawy wielu Wielkopolan.

 ***

W połowie sierpnia roku 1831 zjechał na Ziemię Wielkopolską Adam Mickiewicz pod przybranym nazwiskiem Adam Mühl. Pierwotnie zamierzał jedynie przejechać przez Wielkie Księstwo Poznańskie, udając się dalej do Królestwa Polskiego z zamiarem dotarcia do Warszawy, gdzie chciał czynnie wesprzeć powstanie listopadowe, które kilka miesięcy wcześniej tam wybuchło i w  którym uczestniczył już jego najstarszy brat Franciszek. W przeprawie mieli mu pomóc poznani na emigracji przyjaciele i znajomi zamieszkujący dobrze prowadzone gospodarstwa w dolinach Prosny, Warty i Noteci.

Tymczasem przejazd Mickiewicza przez Wielkopolskę niespodziewanie zamienił się w długi, bo aż siedmiomiesięczny pobyt. Poeta odwiedził wiele dworów ziemiańskich, kilkakrotnie też przyjeżdżał do Poznania. Po rychłym stłumieniu powstania listopadowego, zamierzony cel podróży stał się  nieaktualny. Zrządzeniem tułaczego losu, narodowemu wieszczowi nigdy nie było dane odwiedzić stolicy Polski. Pobyt Mickiewicza w Wielkim Księstwie Poznańskim i jego spotkania z postępowymi kręgami   polskiego ziemiaństwa i inteligencji doczekały się  obszernej literatury. Spośród nich czołową pozycję zajmuje wyczerpujące opracowanie Jarosława Maciejewskiego pt. Mickiewicza wielkopolskie drogi, wydane w roku 1972 przez Wydawnictwo Poznańskie.

Czas, który Mickiewicz spędził w Wielkopolsce, był dla niego bez wątpienia bardzo szczególny, ponieważ objął tragiczne doświadczenie, jakim był upadek powstania listopadowego. Niezależnie jednak od tego bolesnego przeżycia, poeta miał okazję zapoznać się z lokalnymi zwyczajami i uczestniczyć w życiu codziennym rodzin ziemiańskich. Młodego, ale sławnego już wówczas poetę, zatrzymywało tutaj wiele przyjaznych rodzin, wśród których nie brakowało pięknych Wielkopolanek.  Brał udział w polowaniach, był mile widzianym gościem na przyjęciach, w czasie których czasami wygłaszał swoje improwizacje, wsłuchiwał się w opowieści o losach miejscowych mieszkańców i szerzących się tutaj podaniach. Być może to właśnie tutaj powstał w jego wyobraźni pierwowzór dworku szlacheckiego, w którym rozgrywała się akcja Pana Tadeusza. W Wielkopolsce spotykał się Mickiewicz z żołnierzem napoleońskim Adamem Turno (1775-1851), „szlachcicem bez ziemi”, który utracił wszystkie swoje majątki, ale był niezastąpionym gawędziarzem. Jak pisze Andrzej Kwilecki w swojej książce Wielkopolskie rody ziemiańskie (2010, Wydawnictwo Poznańskie) szereg wątków i postaci występujących w opowiadaniach  Adama Turno odnaleźć można później w narodowej epopei Mickiewicza.

Szlakami wiejskich siedzib wielkopolskich organiczników podążali zresztą nie tylko poeci i pisarze. Przemierzali je także malarze uwieczniając lokalne pejzaże rozległych wielkopolskich pradolin. Malowali obejścia chłopskich  chat, zachwycali się skrzącymi w zimowym słońcu ośnieżonymi  przecinkami leśnymi. Znanym piewcą piękna tych widoków był Michał Gorstkin Wywiórski (1861-1926), który nieco później niż nasz narodowy wieszcz, ale równie ochoczo szlakami tymi wędrował.

Drogi Mickiewicza kilkakrotnie wiodły do Poznania. Tutaj, w drukarni Wilhelma Deckera wydrukowane zostały 4 z 5 tomów zbiorów poezji obejmujących lata 1828-1829. Jednym z fundatorów tej edycji był Tytus Działyński, pan na kórnickich włościach, którego wnuk Władysław hrabia Zamoyski ufundował później sławną Fundację Zakłady Kórnickie. Do dziś w Bibliotece Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk zachowały się rękopisy korespondencji Adama Mickiewicza z Tytusem Działyńskim. Przechowywany jest tam także czystopis III części Dziadów, który poeta podarował siostrze Tytusa Działyńskiego – Klaudynie Potockiej.

Poezje Mickiewicza cieszyły się wśród ziemiaństwa Wielkiego Księstwa Poznańskiego, ogromną, niespotykaną w innych częściach kraju poczytnością. Organizowane tutaj spotkania  z poetą spontaniczne przeradzały się w manifestacje uwielbienia. Z czasem swoisty kult poety rozszerzył się na cały kraj. Świadczyło to o emocjonalnym odbiorze tej poezji  i roli jaką ona odgrywała w umacnianiu zbiorowej świadomości miejscowych społeczności.

Zachowała się dokumentacja, że w czasie jednego z pobytów w Poznaniu Mickiewicz odwiedził siedzibę działającego tutaj Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, wsławionego patriotyczną działalnością na rzecz ratowania majątków i nieruchomości należących do obywateli, którym za udział w powstaniu listopadowym groziła konfiskata dóbr. Poeta szybko zyskał dużą popularność wśród wielkopolskich ograniczników. Hipolit Cegielski, który przez pewien czas był nauczycielem  języków klasycznych i języka polskiego, zamieścił spory zbiór jego poezji  w wydanym podręczniku szkolnym Nauka poezji.  

Mickiewicz wyjechał z Wielkopolski w pierwszych dniach marca 1832 roku. Udał się stąd do Drezna, gdzie dokonał tłumaczenia Giaura Byrona i jeszcze wiosną tego samego roku zakończył pisanie swego romantycznego arcydzieła - III części Dziadów. Wkrótce potem, już w Paryżu ale ciągle tego samego roku, pisze przejmujące  Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego. Zbieżność tych dat może upoważnić do postawienia pytania: czy pobyt poety w Wielkim Księstwie Poznańskim mógł w jakiś sposób przyczynić się do erupcji wielkiej, patriotycznej poezji, jaka nastąpiła  bezpośrednio po opuszczeniu Wielkopolski? Jakaż to bezsilność musiała targać duszą wrażliwego wędrowca  po upadku powstania, które akurat tutaj przyszło mu przeżyć! To cierpienie pogłębione dramatycznymi rozdarciami pomiędzy rodakami oraz  zderzeniem  z pruską, kulturowo obcą machiną państwową, dopełniały zapewne udręczenia poety.

Po 200 latach niełatwo określić, czy w wielkich dziełach narodowego wieszcza powstałych  bezpośrednio po wyjeździe z Wielkopolski lub nieco później (Pan Tadeusz, 1834) znalazły się jakieś reminiscencje  przeżyć wywiezionych z Wielkopolski. A może czas  spędzony tutaj,  pełen niepewności, ale też oddalenia od wielkich spraw Polski i świata, który upłynął w przyjaznej atmosferze dworków wielkopolskich zapewnił poecie tak potrzebne wyciszenie dla wzbudzenia refleksji patriotycznych i twórczych  uniesień poetyckich?

***

Filozofia pracy organicznej i jej ideały są dobrze wpisane w historię ambitnych społeczności odrabiających cywilizacyjny dystans do najbardziej zaawansowanych krajów naszego kontynentu. W czasach pozytywizmu upowszechnioną edukację słusznie uważano za fundament nowego ładu ekonomiczno-społecznego. Po wielu latach stała się ona niekwestionowaną zdobyczą czasów współczesnych. Dla XIX –wiecznych liderów pracy organicznej, ważnym i dalekosiężnym celem było osiągnięcie stanu społecznej normalności, w którym harmonijna praca wszystkich grup społecznych na rzecz odrodzonego kraju jest trwałą codziennością.  W takim rozumieniu pracę ludzką postrzegano jako swoistą religię dnia codziennego i najlepsze świadectwo zaangażowanej postawy patriotycznej.

Każde ambitne społeczeństwo, niezależnie od zajmowanego miejsca na mapie cywilizacyjnej dysponuje przestrzenią dla nieustającego urzeczywistniania ideałów pozytywistycznych. Pod tym względem kraj nasz bynajmniej nie jest wyjątkiem. Pośród wartości, od których spełnienia w dużym stopniu zależeć będzie przyszłość kolejnych pokoleń Polaków jest uznanie jako najwyższego wspólnego dobra istnienie wolnego Państwa i poszanowanie jego demokratycznie ustanowionych instytucji. 


 Andrzej B. Legocki
 Instytut Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk

                                                                                                              



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem